eClicto – pierwszy polski czytnik ebooków

To dosłownie to samo urządzenie, co ogólnoeuropejski Cybook Gen 3, brytyjski COOL-ER, rosyjski Pocketbook 301, południowokoreański Soribook NUUT oraz amerykańskie eSlick i Astak Mentor Lite. Szare motywy na eClicto sprawiają, że jest minimalnie bardziej przyjemny dla oka, niż pozostałe kopie EB-600.

Jest to pierwszy czytnik skierowany bezpośrednio do użytkowników w Polsce. Firma Kolporter rozpoczęła sprzedaż czytnika w grudniu 2009 roku. Pojawiła się wtedy poważna debata, czy warto zainwestować w produkt polski, czy też skorzystać z oferty firmy Amazon, która w tym samym czasie rozszerzyła swoją ofertę czytnika Kindle na inne kraje, w tym Polskę.

Plusów niestety brak

Czytnik jest bardzo lekki, jednak wydaje się być bardzo delikatny. Plastik, z którego został wykonany dosyć łatwo się wygina. Matowe, przypominające gumę wykończenie łatwo zbiera kurz, zostają na nim też odciski palców. Osoby leworęczne będą miały poważny problem z przewijaniem stron.

eClicto posiada 512MB pamięci wewnętrznej, jest też wyposażony w wejście na kartę SD, dzięki której możemy zwiększyć jego pojemność o 4GB.

Urządzenie uruchamia się w 30 sekund, co nie jest zbyt dobrym wynikiem. Plików dźwiękowych można słuchać po podłączeniu słuchawek, jednak zamiast standardowego wejścia 3,5mm mamy tu do czynienia z wejściem 2,5mm, czytnik wymaga więc zakupu specjalnych słuchawek lub przejściówki. Przy czym nie istnieje opcja jednoczesnego słuchania muzyki i czytania – musimy się zdecydować – albo słuchamy czegoś, albo czytamy. Pozostaje słuchanie audiobooków, choć łatwiej byłoby to robić za pomocą zwykłego, małego odtwarzacza mp3.

Czcionki w eClicto mają znacznie bardziej „cyfrowy” kształt (piksele), niż w czytnikach takich jak PRS, czy Kindle. Ekran wyświetla jedynie 4 odcienie szarości, więc zdjęcia i rysunki będą na czytniku wyglądały bardzo prymitywnie. Menu mogłoby być troszkę bardziej dopracowane.

Głównym formatem obsługiwanym przez eClicto jest nistronicowany EPUB. Oprócz tego obsługuje jeszcze pliki TXT, PDF i HTML. Bateria o pojemności 800 mAh pozwala na przewrócenie zaledwie 500 stron!

O jakimkolwiek połączeniu z Internetem nie ma mowy. Ładowanie baterii i transfer plików odbywają się tylko i wyłącznie przez kabel USB.

System operacyjny, na którym pracuje eClicto został oparty na dostępnym na licencji GPL kodzie źródłowym. Oznacza to, że kod źródłowy nowopowstałego systemu powinien zostać upubliczniony i udostępniony dla każdego zainteresowanego. Jednak firma Kolporter postanowiła się z warunków licencji nie wywiązać, twierdząc, że „może to naruszyć bezpieczeństwo ich systemu”. Nie ma więc mowy o wprowadzaniu własnych usprawnień i modyfikacji, jak miało to miejsce w przypadku Sony PRS-500/505.

Gorszy niż…

To smutne, że dwa lata po wejściu na rynek czytnika PRS-500 powstał czytnik o znacznie gorszych parametrach i mocno zawyżonej cenie. W momencie publikacji tego artykułu (kwiecień 2011) eClicto kosztuje aż 899zł. Przy zakupie dostajemy do niego 100 darmowych ebooków (z których większość i tak w sposób legalny jest dostępna za darmo w Internecie). Przy takim stosunku jakości do ceny, czytnik nie ma szans konkurować ani z obecnie dostępnymi czytnikami typu Kindle, ani nawet z dawno wycofanymi z produkcji Sony PRS-500 i PRS-505.

Firma Kolporter zapowiedziała już stworzenie większego, 10-calowego czytnika ebooków z większą liczbą funkcji. Staramy się być dobrej myśli.

Autor: E-ReaderGuy
Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.
numer seryjny:52efa3d0-2be0-41b0-8e29-341b5bef4303

Read More

“Drive” – James Sallis

Po książkę sięgnąłem pod wpływem obejrzenia filmu, który bardzo mi się spodobał. Może sam film nie jest z rodzaju tych, do których wraca się często, ale z pewnością pamięta się ich klimat i pozostawiane przezeń wrażenie. W filmie widzimy wspaniałe widoki pościgów jak i piękne szerokie kadry pomieszczeń niczym u Kubricka. Ale nie o tym.. Pomyślałem, skoro film jest taki dobry, to książka będzie zapewne dużo lepsza. Niestety rozczarowałem się nieco. Nie wiem czy to wina tłumaczenia? Czy po prostu zabłysnął reżyser, którego książka natchnęła do tak fantastycznej ekranizacji.

W książce poznajemy kierowcę, nieco wyalienowanego gościa o bardzo specyficznym sposobie bycia. Żyjącego z dnia na dzień, chwytającego okazje jakie daje mu los, ale tak na prawdę mającego to wszystko gdzieś. W kolejnych rozdziałach odwiedzamy różne miejsca i wydarzenia z całego życia kierowcy. Czasami ma się wrażenie, że autor na siłę stara się wrzucić jakieś retrospekcje i historie z przeszłości głównego bohatera praktycznie w co drugim rozdziale. Może jestem jakiś tępy, ale mam wrażenie, że nie jeden czytelnik przez taki zabieg zgubi się w fabule. Może takie było zamierzenie autora, uczynić bardziej tajemniczy i chaotyczny “twór”, do mnie to jednak nie przemawia.

Jednak w brew wrażeniu zagubienia jakie możemy odczuć, to książkę czyta się całkiem szybko i przyjemnie. Ma ona jakiś swój klimat tak, że czasami miałem ochotę niczym główny bohater po prostu wsiąść za kółko i ruszyć drogą w nieznane. Gdyby nie zbyteczny chaos skakania co kilka stron (bo tak “długie” potrafiły być rozdziały Drive’a) w kompletnie różne życiowe historie kierowcy (szczególnie w pierwszej połowie książki, w drugiej jakoś całość zaczyna mieć ręce i nogi), to z czystym sumieniem dałbym 6. Niestety daję 5 gwiazdek, co nie zmienia faktu, że jestem ciekaw kontynuacji pod tytułem “Kierowca” i z pewnością kiedyś po nią sięgnę.

Read More

“Więzień Nieba” – Carlos Ruiz Zafón

Jest to pierwsza książka Zafón’a, którą czytam i pomimo, że wiele osób zalecało mi czytanie trylogii w kolejności chronologicznej, to zasugerowałem się słowami wstępu wydawnictwa. Na samym początku książki widnieje informacja, iż pozycje należące do “Cmentarza zapomnianych książek” stanowią całość każda z osobna i można je czytać w dowolnej kolejności.

Postanowiłem zatem, że rozpocznę od “Więźnia Nieba” i na końcu przejdę do “Cienia Wiatru”, który jest ponoć tak wyśmienity. Z tym, że Więzień podobał mi się niebywale, więc mam nadzieję, że równie mocno będę piał z zachwytu nad tak dobrze ocenionym “Cieniem Wiatru”.

Książka przenosi nas do Barcelony 1957 roku i księgarni prowadzonej przez Panów Sempre. Jednak nie oni są głównymi bohaterami, a ich współpracownik Fermín Romero de Torres. Życie w Barcelonie toczy się swoim zwyczajnym trybem, księgarnia ciężko przędzie i właściciele księgarni szukają sposobu na finansowe problemy. Tymczasem 20 lat po wojnie daje znać o sobie tajemnicza przeszłość Fermina, która stara się zniweczyć jego ślubne plany i obietnice normalnego życia. Pojawiają się postaci z mrocznej przyszłości wyciągające macki po to czego Fermin na długo szukał.. normalne szczęśliwe życie.

Wyznaje on prawdę o sobie i swoich trudnych przygodach współpracownikowi i wiernemu przyjacielowi Danielowi (synowi właściciela księgarni) i razem starają się zaradzić sytuacji i wymazać z kart historii przeszłość fermina. Książka zabiera nas do Barcelony 1957 roku, ale również do miasta sprzed 20 lat, gdzie dowiadujemy się z opowieści Fermina, co tak naprawdę go trapi i czemu duchy przeszłości postanowiły wrócić właśnie teraz.

Książka jest napisana niebywale ciekawym tekstem, ekwilibrystyczne zawijasy słowne i świetne riposty oraz dialogi z Ferminem w roli głównej to dla mnie istne mistrzostwo. Jeżeli ta książka jest dla fanów “Cienia Wiatru” średniawa.. ? To nie mogę się doczekać kiedy do niej siądę. A ‘Więźnia Nieba’ polecam z czystym sumieniem!

Read More

Jak “odbezpieczyć” zabezpieczony plik PDF?

Na wstępie chcę zaznaczyć, że promuję jedynie zdejmowanie zabezpieczeń na własny użytek – jeśli ktoś kupił sobie ebooka, powinien móc czytać go w taki sposób, w jaki preferuje. Samo zdjęcie zabezpieczeń i czytanie e-książki we własnym zakresie nie jest przestępstwem. Przestępstwem jest udostępnianie ebooka bez zgody wydawcy i tego absolutnie nie popieram.

Hasło do otwarcia

Istnieją różne “poziomy” zabezpieczeń w plikach PDF. Najczęściej po zakupie dostajemy plik i hasło do jego otwarcia i dopóki czytamy na komputerze za pomocą np. Adobe Reader’a, wszystko jest w porządku. Jeśli jednak wrzucimy taki plik na e-czytnik, to niestety książka się nie otworzy, bo czytniki tego typu zabezpieczeń nie obsługują. 

Istnieją jednak narzędzie do zdejmowania haseł z plików PDF. Wystarczy pierwszy-lepszy program do zdejmowania zabezpieczeń, na przykład A-PDF Restrictions Remover (innych niestety nie używałem, więc nie wiem, na ile są skuteczne). Wystarczy sobie pobrać wersję próbną, zainstalować, a następnie kliknąć prawym przyciskiem na plik PDF, wybrać opcję “Remove Restrictions”, podać hasło, które dostaliśmy od sprzedawcy (hasło do otwarcia pliku) i po robocie. Od teraz możemy plik otwierać bez podawania hasła, a przede wszystkim możemy ebooka czytać na naszym ulubionym e-readerze. Jeśli często kupujemy tego typu książki w jakimś sklepie internetowym, a program zadziała, to warto się zastanowić nad zakupem pełnej wersji programu – to niecałe 30zł, a bardzo ułatwia życie. Wygląda trochę na kryptoreklamę, ale zapewniam, że nie mam z tego żadnych zysków (link jest czysty, nie ma żadnych dodatków partnerskich), zalecam wypróbowanie innych narzędzi, bo A-PDF nie działa we wszystkich przypadkach i sam jeszcze nie rozgryzłem, jak otworzyć jeden ebook, który kiedyś kupiłem.

Zbyt duże strony

Kolejnym problemem jest często rozmiar stron. Pliki PDF niestety mają stałą, ustaloną przez autora/wydawcę wielkość stron (najczęściej standardowe A4) i nawet, jeśli uda nam się książkę wrzucić na czytnik (bo nie ma hasła, lub udało nam się je zdjąć), to albo nie jesteśmy w stanie się doczytać, albo musimy czytać poziomo, po pół strony na raz (szczęśliwców z dużymi czytnikami ten problem nie dotyczy). W takim wypadku dobrze by było przekonwertować taką książkę na inny format, np. EPUB, żeby czytnik sam dostosowywał ilość treści do każdej strony. Jeśli ktoś jest cierpliwy, może skopiować tekst z PDF’a do edytora tekstu, a potem przekonwertować plik na format swojego czytnika (np. za pomocą Calibre). Ale praktycznie w każdym przypadku PDF jest zabezpieczony przed kopiowaniem zawartości. Z pomocą przychodzi nam ten sam program, który wspomniałem w poprzednim paragrafie. Jeśli z niego skorzystamy, to oprócz hasła usunie on zabezpieczenie przed kopiowaniem tekstu.

Plik .exe otwierający plik .pdf

Najbardziej zaawansowaną formą zabezpieczenia plików PDF, z jaką się do tej pory spotkałem, są pliki wykonywalne (EXE), które docelowo otwierają nam plik PDF, ale oprócz hasła wymagają czasem łączenia się z Internetem, żeby sprawdzić, czy na pewno ta sama osoba otwiera ebooka, czy owa osoba posiada licencję na czytanie tej książki, i czy ebook nie został komuś udostępniony. To już prawdziwy “hardkor”, bo takiej książki na pewno nie przeczytamy nigdzie poza naszym komputerem z dostępem do Internetu. Istnieje jednak bardzo prosty sposób na obejście tego zabezpieczenia. Najpierw w ustawieniach systemu musimy włączyć wyświetlanie plików ukrytych (chcemy, żeby były widoczne). Następnie uruchamiamy nasz plik EXE, wpisujemy do trzeba, a kiedy plik PDF się otworzy, sprawdzamy we właściwościach pliku gdzie dokładnie się znajduje i jak się nazywa (skoro otworzył się plik PDF, to znaczy, że ów EXE musiał utworzyć gdzieś na naszym komputerze tymczasowy, ukryty plik PDF, który następnie został otwarty). Wystarczy teraz wejść do odpowiedniego folderu, znaleźć nasz plik PDF (zwykle ma jakąś zupełnie niewinną, bezsensowną nazwę), i gdzieś go sobie kopiujemy. W czasie szukania pliku nie zamykamy Adobe Reader’a, bo wtedy ukryty, tymczasowy PDF zniknie! Skopiowanemu plikowy zmieniamy atrybuty, żeby nie był już ukryty, zmieniamy też nazwę, żeby było wiadomo, co to za plik. Powinien się teraz bez niczego otwierać, a jeśli ma jakieś zabezpieczenia, traktujemy go A-PDF Restrictions Remover i możemy go już na własny użytek wrzucać na czytnik lub konwertować na inne formaty.

Autor: E-ReaderGuy
Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.
numer seryjny:5294aaea-8e98-4f0c-abf4-55cc5bef4303

Read More

“Nietrafiony wybór” – J.K. Rowling

Jakiś czas temu, wspominałem Wam o akcji 52 książki. Ciężko mi idzie wyrabianie z co najmniej 1 pozycją tygodniowo :) więc można uznać, że do nowego roku, będzie do swojego rodzaju rozgrzewka. Ale sama myśl o tym, że zadeklarowałem się do uczestnictwa w takiej akcji zmobilizowała mnie do ponownego podejścia do książki J. K. Rowling “Trafny wybór”. Poniżej kilka słów o książce i moja mini recenzja.

Saga o Harrym Potterze była poniekąd serią, która pokazała mi prawdziwą moc jaka drzemie w dobrej książce. I pomimo, że nadal średnio uśmiechały mi się szkolne lektury, to chętniej zacząłem sięgać po jakieś zwykłe młodzieżowe pozycje. Z dzikim zaciekawieniem usiadłem zatem do nowej książki Pani Rowling. Niestety pierwsze podejście, które zrobiłem przed wakacjami okazało się kompletnym fiaskiem. Nudy na pudy.. “Klan” w wersji brytyjskiej, brak jakiejkolwiek akcji, motyw przewodni niby jest, niby go nie ma. Życie toczy się ze zwykłymi ludzkimi problemami i co jakiś czas dozą słownictwa i lekkiej erotyki, która przypomina nam, że nie jest to książka dla dzieci. Stwierdziłem dość.. nudna, nie..

No ale ostatnio jakoś mnie tak naszło, że postanowiłem przeczytać całą. Wymęczyć ją jeżeli będzie taka potrzeba, ale przeczytać całą. Pierwsza połowa nudnawa, ot perypetie różnych ludzi w różnym wieku, w drugiej połowie już coś zaczyna się dziać. I (uwaga spojler) piorunująca końcówka ostatnie 50 stron, które jest lekkim szokiem dla czytelnika. W sumie zakończenie pozostawia człowieka z całkiem ciekawymi przemyśleniami i ratuje ocenę pozycji, której chciałem wystawić maxymalnie 3. Całość całkiem spoko, nie jest to mistrzostwo świata, momentami ciężko się czyta. Ale raczej warto, chociaż dla samego zakończenia, które mimo, że nie jest happy end’em to pozostawia człowieka ze swego rodzaju pytaniem. Czy jego problemy są aby takie wielkie? Czy nie szuka niektórych trudności na siłę.

Zderzenie dwóch światów, poukładanego i równo przystrzyżonego Pagford, w którym sąsiedzi szczerzą się do siebie i grzecznie mówią dzień dobry, chociaż najchętniej jeden drugiego by podpier.. Z drugiej biedne slumsy Fields, zamieszkałe przez bezrobotnych, narkomanów, ludzi klasę niżej. Egoizm i snobizm w czystej postaci, w którym niektórzy się odnajdują, a inni go nienawidzą. Zaraz obok ubóstwo, ból, cierpienie i prawdziwe problemy uśmierzane heroiną. Bogaci, którzy nie chcą w swoim poukładanym światku brudnych slumsów.. Jednak karma to dziwka i nikomu, za jego uczynki nie pozostanie dłużna.

Moja ocena: 5/10.

Podsumowując, książka nie zachwyca. Końcówka ratuje całą pozycje. Język lekki, jednak bohaterowie i akcja momentami męczy tak mocno, że często jest trudno wrócić “z przyjemnością” do czytania. Nie polecam fanom autorki, bardziej ludziom, którzy aktualnie nie mają pomysłu na książkę. A chcą przeczytać, coś o zwykłych ludzkich perypetiach.

Read More

Darmowe ebooki – fantastyka.

Wiele osób szuka ciekawych darmowych ebooków w sieci, wystarczy spojrzeć na wyniki wyszukiwania wójka Google, na frazę “darmowe ebooki”. Często może się to kojarzyć jedynie z łamaniem praw autorskich i pobieraniem pozycji z nielegalnych źródeł, typu serwisów hostujących pliku, bądź z sieci p2p.

Mało kto jednak wie, że w sieci można znaleźć bardzo wiele stron z ebook’ami dostępnymi totalnie za darmo. Tym wpisem chciałbym zapoczątkować serię wpisów, w których będę pokazywał Wam miejsca w sieci, w których możecie znaleźć bardzo dużo fajnych książek totalnie za darmo.

W dzisiejszym wpisie chciałbym zaprezentować stronkę zaginionyalmanach.pl posiada katalog ciekawych i całkowicie darmowych opowiadań fantasy. Ebooki są naprawdę fajne i stety lub niestety krótkie. Pozwalają także w wolnej chwili zatopić się w naprawdę fajne bajkowe krainy. W katalogu znajdziemy pozycje w języku polskim jak i angielskim. Większość z nich jest w formacie strony www, także można przerobić je na pdf za pomocą darmowego program Sigil.

Wszystkich zainteresowanych zapraszam zatem do katalogu ebooków na Zaginiony Almanach!

Read More

Akcja 52 książki!

O co chodzi?

O akcji 52 książki dowiedziałem się z tej strony. Autor pisze w niej, że jest to w założeniach bardzo prosta inicjatywa, która zwyczajnie ma zachęcić do czytania.

Głównym celem całego pomysłu jest zmotywowanie do przeczytania chociaż 1 książki tygodniowo. Co jak łatwo się domyślić przekłada się na tytułowe 52 książki w ciągu roku.

Wiadomo, nie każdy jest w stanie poświęcić na lekturę tyle czasu ile by chciał. Ale sam fakt postanowienia wzięcia udziału w takim przedsięwzięciu powoduje, że i tak przeczytamy większą ilość książek niż normalnie, nawet jeżeli nie uda nam się spracować jednej pozycji tygodniowo. Szczególnie jeżeli ma się do tego taką motywację jak ja :)

Co więcej autor inicjatywy pisze, że lektura ma być dla nas przyjemnością a nie musem. Dlatego warto zacząć od pozycji, na które już dawno mieliśmy ochotę, wybrać ulubionego autora i zacząć przygodę :)

52 książki na czytnik-ebookow.pl

Co to ma wspólnego z czytniekiem ebooków? Otóż pomyślałem, że taka inicjatywa świetnie będzie się wpasowywać w tematykę ebooków oraz czytników do nich przeznaczonych.

Na blogu będę zamieszczać posty na temat książek, które w ramach akcji przeczytałem, wraz z krótkim streszczeniem i moją subiektywną opinią, czy po daną pozycje warto sięgnąć.

Postaram się recenzować głównie ebook’i chociaż czasem może trafić się i książką, która dostępna będzie jedynie w papierowej formie. Dopuszczam zarówno beletrystykę jak i książki specjalistyczne, poradniki, tutoriale czy literaturę akademicką.

Recenzja pierwszej książki już za tydzień!

Read More

ePapier w kolorze? Czyli e-ink Triton Color już niebawem.

Technologia e-ink zdaje się być przyszłością przenośnych urządzeń elektronicznych. Obecnie można podzielić sprzęt mobilny ze względu na technologię wyświetlania. Urządzenia posiadające ekran ciekłokrystaliczny, najczęściej dotykowy i bardzo płynnie reagujący na różne gesty wykonywane często kilkoma palcami jednocześnie. A także na sprzęt wyposażony w epapier wykonany w technologii eink, która jest bardziej statyczna, mnie interaktywna i mało płynna. Ale za to bardzo energooszczędna i niebywale cienka.

Firma eink wychwytuje i eliminuje niedoskonałości czarnobiałego ekranu.

Minusem epapieru jest obsługa jedynie odcieni szarości przez ekrany wykonane w technologii e-ink. Wiadomo jest, że urządzenia tego typu nie mają na celu dużej interakcji z użytkownikiem. A raczej zwiększenie komfortu czytania publikacji elektronicznych. Ale fajnie byłoby mieć możliwość oglądania fotografii w kolorze na ereaderach.

kolorowy czytnik ebooków

Jak się okazuje, czarno białe ograniczenia zostaną już niebawem zniesione. Firma e-ink kontynuuje atak na rynek ekranów urządzeń przenośnych i wprowadza technologię Triton Color, która to pozwala na wyświetlanie kolorów w czytnikach ebooków wyposażonych w nowy wyświetlacz.
(more…)

Read More

eBook czytnik to nie iPad! Czyli o tym dla kogo e-czytnik jest przeznaczony, a dla kogo nie!

Jestem szczęśliwym posiadaczem czytnika Onyx BOOX 60, który jest naprawdę świetnym narzędziem. Nie powiem przy jego wyborze (kupiłem go ponad rok temu) kierowałem się poniekąd również tym, że Boox 60 ma dotykowy ekran oraz możliwość łączenia się z siecią Wi-Fi. Wiedziałem jednak, że te bajery to sprawa drugorzędna i nie będę z nich intensywnie korzystał. A że akurat fundusze w tamtym czasie pozwalały mi wydać nico więcej na sprzęt tego typu, to pozwoliłem sobie akurat na to urządzenie.

Jak wiadomo ereader jak sama jego nazwa wskazuje służy do czytania publikacji elektronicznych, czyli różnego rodzaju tekstów, książek, czasopism, czy statycznych stron internetowych. Internet w czytniku ebooków nie jest funkcją pierwszorzędną, powolne odświeżanie i czasami zrywanie łącza wifi nie sprzyjają przyjemnemu i długiemu serfowaniu na sprzęcie tego typu. Opcja ta jest raczej awaryjna, lub przeznaczona dla ludzi wyjątkowo cierpliwych.


(more…)

Read More

Czytniki ebooków zamiast podręczników szkolnych w Ostrowie Wielkopolskim.

Akcję pod nazwą eTornister zainicjowano w Ostrowie Wielkopolskim. Zamiast zwykłych podręczników, 640 uczniów rozpoczynających naukę w pierwszych klasach gimnazjum otrzymało czytniki ebooków. Na których naturalnie znalazł się komplet zdigitalizowanych wersji książek do poszczególnych przedmiotów.

czytnik ebook

Pomysłodawcą pomysłu jest miasto, a jego koszt choć oficjalnie nie podany to szacowany na około 700 tyś. złotych. Widać, że urząd miasta idzie z duchem czasu. Samorządowcom i osobom odpowiedzialnym za projekt wg. mnie należą się brawa za pomysł. Zamienienie kilkukilogramowego plecaka zniekształcającego plecy i przyczyniającego się do wielu zwyrodnień kręgosłupa, na urządzenie ważące około 200 g. i mieszczące wszystkie potrzebne dla uczniów publikacje może okazać się strzałem w dziesiątkę.
(more…)

Read More